November 06, 2026
Na ten debiut fani pomorskich brzmień czekali z niecierpliwością. Julia Stoltmann wydała swój pierwszy autorski album zatytułowany „Strzępki”. O zderzeniu jazzu z wiejskim folklorem, plotkarach zza płotu, które stały się inspiracją dla piosenki „Kwoki”, oraz o odwadze odsłonięcia najgłębszych emocji wokalistka opowiedziała w audycji Na Widnikù Kaszëbë. Posłuchaj całej rozmowy i sprawdź, gdzie w najbliższych dniach usłyszysz materiał na żywo
Od dyplomu magisterskiego do pełnej płyty
Droga do wydania albumu „Strzępki” rozpoczęła się w murach Akademii Muzycznej w Gdańsku. Choć pierwotny plan zakładał przygotowanie zaledwie skromnego materiału na zakończenie studiów, artystyczna wyobraźnia Julii szybko wzięła górę.
„Postanowiłam, że chciałabym ten cały swój etap studiowania zakończyć czymś autorskim, bo wcześniej nigdy nie próbowałam śpiewać swoich piosenek dla innych. Pierwotnie to miała być jedna, może dwie piosenki na dyplomie, ale jakoś tak się rozpędziłam i napisałam cały album. To była praca, która trwała ponad rok, a dodając przygotowania do dyplomu – prawie dwa lata. To ogromne szczęście, że ta praca dobiegła końca, chociaż to tak naprawdę dopiero początek" – wspomina Julia Stoltmann.
Dlaczego właśnie „Strzępki”?
Tytuł płyty narodził się przy okazji jednego z utworów – „Strzępki serca”. Jak podkreśla artystka, słowo to niesie ze sobą wielowymiarowe znaczenie: odzwierciedla zarówno emocjonalne zakręty, jak i stylistyczną mozaikę całego wydawnictwa.
„Album jest w języku polskim, inspirowałam się rodzimą muzyką folkową, a słowo „strzępki” to chyba jedno z najbardziej polskich słów, jakie znam. Dużo jest tu takich „smuteczków”, tematów o złamanym sercu, więc te strzępki pasują, bo to serducho w piosenkach mocno się postrzępiło. Ale to także postrzępione i zlepione ze sobą różne stylistyki: trochę jazzu, trochę folku, motywy indie i alternatywy. Każdy z tych elementów tworzy mnie. Nie jestem tylko jednym słowem, jestem całą historią" – tłumaczy wokalistka.
„Kwoki”, czyli poezja podsłuchana zza płotu
Twórczość Julii czerpie pełnymi garściami z tradycyjnych pieśni ludowych, które artystka traktuje jak miniaturowe opowiadania z melodią. Szczególnym echem odbił się singiel „Kwoki”, ukazujący z przymrużeniem oka specyfikę małomiasteczkowych relacji.
„To była inspiracja małomiasteczkowością, polską wsią i plotkarami, które czasami widać gdzieś zza płotu. Kiedy brakowało mi pomysłów, podpytywałam znajomych: o czym tak właściwie rozmawiają dziadkowie i wujkowie przy niedzielnym obiedzie? Te inspiracje potrafią przychodzić zewsząd, tylko trzeba się nastawić na ich uważne przyjmowanie" - zdradza z uśmiechem artystka.
SŁUCHAJ: Gość na Widniku Kaszëbë: Julia Stoltmann o debiutanckim albumie „Strzępki”
Obok lekkich, humorystycznych obserwacji na płycie nie brakuje utworów głęboko intymnych, takich jak „Tak na imię mi dano” czy „Kołysanka o świcie”. Artystka przyznaje, że publiczne odsłonięcie własnej wrażliwości wiąże się ze sporym stresem, ale jest to jedyna droga do prawdziwego spotkania z drugim człowiekiem.
„Robię to troszkę dla siebie, ale gdybym robiła to tylko dla siebie, trzymałabym te piosenki w szufladzie. Cały ten proces nagrywania, wypuszczania singli i dzielenia się muzyką jest dla słuchaczy. Czasami wystarczy jedno słowo od kogoś: „to było fajne, odnalazłem w tym siebie”. Takie jedno zdanie potrafi zbudować cały tydzień i niesamowicie uskrzydla" – podkreśla Julia.
Gdzie usłyszymy „Strzępki” na żywo?
Studyjne kompozycje zyskują pełnię życia dopiero na scenie. Podczas koncertów publiczność może liczyć na rozbudowane, dynamiczne widowisko z udziałem aż 9-osobowego składu instrumentalnego oraz tańczących chórzystek:
-
Gdańsk – Klub Żak: piątek, 6 listopada, godz. 19:00 (koncert premierowy z udziałem Julii Stoltmann oraz Tymona Tymańskiego).
-
Brusy – Centrum Kultury i Biblioteki: sobota, 14 listopada (koncert w rodzinnej miejscowości artystki).
Redakcja: Kalina Janczewska
Opracowanie: Angelika Kummer
